Używasz przeglądarki Internet Explorer 6, która nie jest wspierana nawet przez producenta.
W związku z tym, cześć funkcjonalności serwisu może być dla Ciebie niedostępna.
Radzimy zainstalowanie nowszej wersji Internet Explorera (zobacz tu) lub innej przeglądarki (zobacz tu lub tu).
...

Czy roboty zabiorą nam pracę?
  •   

5 kwietnia   Witold Zygmunt
Czy roboty zabiorą nam pracę? Obawy o to, że upowszechnianie się robotów spowoduje załamanie na rynku pracy, coraz częścią są przedmiotem dyskusji ekspertów. Międzynarodowa Federacja Robotyki (IFR) dokonała analizy tego zagadnienia, skupiają się przede wszystkim na obszarze robotów przemysłowych.
 

Roboty zwiększają produktywność, gdy są stosowane do zadań, które wykonują wydajniej i na wyższym i bardziej stałym poziomie jakości niż ludzie. W badaniu skoncentrowanym na robotyce dla Centre for Economic Performance w London School of Economics, Georg Graetz i Guy Michaels doszli do wniosku, że zagęszczenie wykorzystania robotów zwiększyło w latach 1993-2007 roczny wzrost PKB i wydajność pracy odpowiednio o około 0,37 i 0,36 punktu procentowego. Wynik powyższy dotyczy 17 badanych krajów, reprezentujących 10 proc. całkowitego globalnego wzrostu PKB. Z kolei patrząc w przyszłość, McKinsey Global Institute przewiduje, że tylko automatyzacja pozwoli na zapewnienie globalnego wzrostu PKB o 2,8 proc. rocznie w ciągu najbliższych 50 lat.

 

Zwiększona produktywność pozwala niektórym firmom - takim jak Whirlpool, Caterpillar i Ford Motor Company w USA oraz Adidas w Niemczech - na restrukturyzację łańcuchów dostaw, przywracając część produkcji do kraju pochodzenia. Proces ten, znany jako reshoring, przynosi korzyści na poziomie krajowym, z możliwością transferu popytu do innych sektorów oraz gromadzenia specjalistycznego know-how w zakresie produkcji, które ma kluczowe znaczenie dla przyciągania i powiększania talentów oraz dla konkurencyjności .

Wpływ robotów na zatrudnienie

Najważniejsze pytanie brzmi jednak, czy wzrost wydajności i konkurencyjności spowoduje wzrost zatrudnienia i wzrost płac. Niektórzy naukowcy stworzyli mroczny obraz tego, co może się stać, jeśli maszyny będą w stanie całkowicie zastąpić miejsca pracy, co spowoduje presję na obniżenie wynagrodzeń pracowników o niskich kwalifikacjach. Ale nawet ci uczeni zgadzają się, że związek między automatyzacją a nierównością płac - a także prawdopodobieństwem spirali spadkowej - nie daje się potwierdzić.

 

Tymczasem istnieje wiele dowodów na to, że automatyzacja nie prowadzi do likwidacji stanowisk, ale raczej do ponownego przydzielenia zadań oraz tworzenia procesów, w których roboty uzupełniają ludzką pracę wykonując rutynowe lub niebezpieczne zadania. To z kolei premiuje wykwalifikowaną kadrę w sektorach, w których automatyzacja zastąpiła siłę roboczą, ale może również tworzyć nowe miejsca pracy dla osób o niskich kwalifikacjach w innych sektorach z powodu efektów ubocznych. Jak zauważa ekonomista James Bessen: - Chociaż automatyzacja nie powoduje utraty miejsc pracy netto, oznacza znaczne przesunięcie pracowników z niektórych zawodów na inne.

Jednoznaczne raporty

Różne badania wykazują pozytywną korelację między automatyzacją a miejscami pracy. Na przykład dokument Centrum Europejskich Badań Ekonomicznych w 2016 r. wykazał, że "Popyt na pracę w 27 państwach UE wzrósł o 11,6 miliona miejsc pracy w wyniku komputeryzacji w latach 1999-2010, co sugeruje, że efekt tworzenia miejsc pracy nadwyżki rekompensował efekt likwidacji innych . Badanie wpływu technologii na rynek pracy w krajach azjatyckich wykazało, że wzrost wydajności dzięki technologii doprowadził do wzrostu netto o 33 miliony miejsc pracy latach 2005-2015 (Asian Development Bank 2018).

 

Przegląd wpływu ekonomicznego robotów przemysłowych w 17 krajach wykazał, że roboty zwiększyły płace, nie wywierając znaczącego wpływu na całkowitą liczbę przepracowanych godzin. Mimo że liczba miejsc pracy w przemyśle przetwórczym maleje od wielu lat, analitycy z Brookings Institution donoszą, że kraje, które zainwestowały więcej w roboty, straciły mniej miejsc pracy niż te, które tego nie zrobiły. W rzeczywistości badanie przeprowadzone przez Barclays w Wielkiej Brytanii dowodzi, że inwestycja w automatyzację w wysokości 1,24 miliarda funtów w ciągu następnej dekady mogłaby zabezpieczyć 73 500 miejsc pracy w przemyśle wytwórczym i stworzyć ponad 30 000 miejsc pracy w innych sektorach. Według analizy PwC danych z US Bureau of Labor Statistics, najbardziej zautomatyzowane branże produkcyjne w Stanach Zjednoczonych - motoryzacyjna, elektroniczna i metalowa - zatrudniają około 20 proc. więcej inżynierów mechaników niż firmy zajmujące się konserwacją i naprawą instalacji; oraz płacą wyższe płace niż inne sektory produkcyjne.

 

Ekonomista David Autor podsumowuje to stwierdzeniem, że "automatyzacja faktycznie zastępuje siłę roboczą - jak zwykle jest to zamierzone. Jednak automatyzacja również uzupełnia pracę, podnosi produkcję w sposób, który prowadzi do większego popytu na siłę roboczą, i współdziała z korektami podaży siły roboczej. Zaś komentatorzy mają tendencję do wyolbrzymiania sytuacji i ignorowania silnej komplementarności między automatyzacją a pracą ludzką, która zwiększa produktywność, zwiększa zarobki i zwiększa popyt na siłę roboczą .

Sytuacja w różnych sektorach

Można więc uznać, że automatyzacja, a dokładniej robotyka, ma pozytywny wpływ na zatrudnienie. Jednak obraz różni się w zależności od sektora gospodarki, rodzaju pracy i poziomu umiejętności. Szczególną troską w debacie publicznej była obawa, że niektóre miejsca pracy zostaną całkowicie zlikwidowane w wyniku automatyzacji.

 

Analiza sugeruje, że mniej niż 10 proc. miejsc pracy może być całkowicie zautomatyzowanych, a poziom potencjalnej automatyzacji zadań w ramach pracy jest bardzo różny w zależności od miejsca pracy i branży. Jak ujął to McKinsey: „Więcej zawodów zmieni się, niż zostanie zautomatyzowanych". Jest to ważne zróżnicowanie, ponieważ kreuje obraz przyszłości, w której roboty i ludzie będą ze sobą współpracować, każdy robiąc to, co każdy robi najlepiej, z pozytywnymi skutkami nie tylko dla konkurencyjności firmy, ale także na jakość pracy wykonywanej przez ludzi.

 

Ekonomista James Bessen zwraca uwagę, że wprowadzenie bankomatów w latach 90. nie doprowadziło do zmniejszenia liczby kasjerów bankowych, które te maszyny teoretycznie zastąpiły. Chociaż poszczególne banki zmniejszyły liczbę kasjerów na oddział, otworzyły także nowe oddziały, aby pozostać konkurencyjnym, a praca kasjerów koncentrowała się na bardziej wartościowych zadaniach w interakcji z klientem.

 

Należy również zauważyć fakt, że ograniczenie zatrudnienia w jednym sektorze nie oznacza automatycznie łącznej utraty miejsc pracy - chodzi o to, czy straty w jednym sektorze lub rodzaju pracy są równoważone przez zyski w innym. Na przykład, Bessen twierdzi, że dotychczas nowe miejsca pracy w innych sektorach, takich jak produkcja i usługi, zastąpiły miejsca pracy utracone w sektorach takich jak rolnictwo, w których zatrudnienie spadło z około 40 proc. całkowitej siły roboczej w USA w 1900 r. do mniej niż 2 proc. dzisiaj. W niektórych przypadkach zyski z pracy pojawią się w nowych sektorach przemysłu. Na przykład stosunkowo nowy sektor e-commerce dodał 355 000 miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych od 2007 do 2016 r. - siedem razy więcej niż stracono w ogólnym sektorze detalicznym w tym okresie.

Dynamika utrudnia oceny

Dynamika rynku pracy jest dziedziną bardzo złożoną, z tak wieloma czynnikami wpływającymi na wyniki, że odwzorowywanie trendu przyczynowo-skutkowego i tworzenia prognoz jest niemożliwe, jeżeli chcemy uzyskać duży stopień dokładności.

 

Ale pomimo wszystkich różnic zdań pomiędzy ekspertami, na temat tego które zadania, miejsca pracy i branże będą najbardziej dotknięte przez automatyzację, istnieje powszechna zgoda, że imperatywem musi być wyposażenie obecnej i przyszłej siły roboczej w umiejętności pozwalające na czerpanie zysków przez osoby o wyższych kwalifikacjach. Możliwości te są bowiem napędzane przez automatyzację, w tym robotykę. Jednocześnie należy wykorzystać nowe miejsca wymagające niskich kwalifikacji, które będą tworzone pośrednio dzięki innowacjom opartym na technologii, aby umożliwić pracę osobom, które z jakiegokolwiek powodu nie są w stanie nauczyć się poruszać w innych sektorach.

 

Zadanie dostosowania obecnych i przyszłych pokoleń pracowników do możliwości oferowanych przez automatykę należy do sektora rządowego i prywatnego. Rząd musi stworzyć politykę, zachęty i programy mające na celu podniesienie kwalifikacji i przekwalifikowanie pracowników. Tymczasem sektor prywatny musi więcej zainwestować w szkolenie umiejętności.

Wnioski

Obawa o przyszłość zatrudnienia powoduje powszechną debatę. Automatyzacja i roboty najczęściej przedstawiane są jako "zabójcy pracy". Ale nie potwierdzają tego fakty. Niepokój związany z likwidacją miejsc pracy o średnim poziomie zatrudnienia, średnim dochodem i rosnącą nierównością płac jest uzasadniony, ale nie można go przypisać wyłącznie automatyzacji. Wydaje się, że automatyzacja zwiększa popyt na wysoko wykwalifikowanych pracowników o wysokich dochodach, zaś jej wpływ na osoby o niskich kwalifikacjach i niskich dochodach jest mniej wyraźny. Stagnacja płac wydaje się być dużo bardziej związana z kwestiami strukturalnymi, takimi jak warunki zatrudnienia, które obniżają płace i zmniejszają inwestycje pracodawców w szkolenie umiejętności. Zmniejszenie użycia robotów nie pomogłoby nisko wykwalifikowanym pracownikom ani nie rozwiązałoby tych problemów strukturalnych.

Kastomizacja napędza robotyzację

Sławomir Kużniak, dyrektor ds. zarządzania produktem BPSC

Maszyny wkraczają w coraz to nowsze dziedziny życia i wykonują czynności zarezerwowane dla człowieka. Roboty pracują już w przemyśle, usługach czy rolnictwie. W jednych obszarach zastępują ludzi, ale w innych tworzą miejsca pracy. Z roku na rok coraz więcej czynności wykonują maszyny i taka już będzie tendencja. Wynika to głównie z konieczności obniżania kosztów produkcji. Przedsiębiorstwa uciekają od produkcji wielkoseryjnej na rzecz produkcji dopasowanej do potrzeb określonej grupy klientów, czyli produkcji krótko seryjnej czy wręcz jednostkowej. Muszą przy tym zachować poziom kosztów jednostkowych produkcji wielkoseryjnej. Nie da się tego zrobić bez automatyzacji procesów produkcyjnych z wykorzystaniem robotów i zaawansowanych algorytmów Przynajmniej na razie roboty zastępują ludzi głównie w pracach fizycznych, które wymagają powtarzania tych samych, żmudnych czynności. Dzięki maszynom produkcja będzie bardziej efektywna i tańsza, a potencjał ludzki będzie uwolniony. Ludzie będą zajmować się pracami bardziej złożonymi i wymagającymi kreatywności, jednak w przyszłość może okazać się , że i do tych prac zostaną stworzone algorytmy sztucznej inteligencji. Wtedy pozostanie nam praca w usługach.

  •   
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu.

Komentarze

Aby komentować, musisz się zalogować.