Głupota nie boli…

Głupota nie boli…

Zbigniew Nienacki napisał niegdyś, iż „co jeden głupi zepsuje albo zrobi, to dziesięciu mądrych nie naprawi i nie pojmie”. Prawdopodobnie stwierdzenia tego nie poprzedziły żadne badania empiryczne, operując konkretnymi liczbami znany pisarz opierał się raczej na intuicji i osobistych doświadczeniach. Nic dziwnego, że Komisja Europejska zapragnęła zweryfikować to stwierdzenie i ustalić ostatecznie i ponad wszelką wątpliwość, ilu mądrych potrzeba, aby naprawić jej czasami abstrakcyjne regulacje. Tym razem jako królika doświadczalnego, władze UE obrały procedurę uproszczoną w wywozie.

Przedstawienie, uproszczenie, zagmatwanie

Zgłoszenie towaru do procedury wywozu, wymaga co do zasady „przedstawienia” tegoż towaru organom celnym; przy czym przez przedstawienie towaru należy rozumieć udostępnienie go organom celnym do ewentualnej rewizji i kontroli, w momencie zgłaszania go do procedury wywozu, w oddziale celnym lub też w tzw. miejscu wyznaczonym lub miejscu uznanym. Jednym słowem, towaru obejmowanego procedurą wywozu nie można zgłosić do odprawy celnej w dowolnym miejscu, a jedynie w lokalizacjach zaakceptowanych, w taki czy inny sposób, przez organy celne.

Tak to przynajmniej utarło się w polskiej praktyce, ponieważ czytając stricte przepisy unijne, nasuwa się nieodparte wrażenie, iż pojęcie przedstawienia towaru dotyczy raczej procedur związanych z przywozem, a nie z wywozem towarów. Również obserwując modus operandi służb celnych innych krajów, można zauważyć, iż nie jest czymś niezwykłym, że w procedurze wywozu towar nie wymaga „przedstawienia” go organom celnym.

No, ale w Polsce jest jak jest, a z faktami ponoć się nie dyskutuje. W kraju wierzb i konwalii wykształcił się zatem zwyczaj, iż eksporter, któremu zależało na szybkiej i bezproblemowej odprawie wywozowej swoich towarów, wnioskował najpierw (sam, albo za pośrednictwem swojego przedstawiciela celnego) o wydanie pozwolenia na „miejsce uznane”, po czym miejsce to dopisywał do pozwolenia na procedurę uproszczoną (swoją lub swojego przedstawiciela celnego), realizowaną zgodnie z art. 182 UKC („wpis do rejestru”).

W efekcie wszyscy byli zadowoleni: organom celnym ujęto pracy, eksporterzy otrzymali możliwość odpraw poza godzinami pracy swoich oddziałów celnych, agencje celne zarabiały dodatkowe pieniądze.

I tak to trwało, ku zadowoleniu wszystkich zainteresowanych, do momentu, kiedy w tę sielankę postanowiła się wmieszać Unia Europejska, a pretekstem do postawienia wszystkiego na głowie stało się wdrożenie nowego systemu obsługi zgłoszeń wywozowych AES/ECS2 PLUS.

Zgodnie z Decyzją Wykonawczą Komisji (UE) nr 2019/2151 z dnia 13.12.2019 r., nowy system musi zostać wdrożony nie później niż 1 grudnia 2023 r. W momencie wdrożenia AES/ECS2 PLUS zakończy się okres przejściowy, o którym mowa w Rozporządzeniu Delegowanym Komisji nr (UE) 2016/341 z dnia 17 grudnia 2015 r., w którym to okresie organy celne mogą przyjmować zgłoszenia do procedury wywozu, składane w oparciu o pozwolenia na wpis do rejestru zgłaszającego („procedurę w miejscu”).

Innymi słowy, pierwszego grudnia 2023 r. zniknie z katalogu uproszczeń celnych rozwiązanie, które stanowiło zarówno dla organów celnych, jak dla przedsiębiorców i przedstawicieli celnych najbardziej wartościowy schemat procedury uproszczonej w wywozie. Pozostaną zaś formy uproszczeń, które w procedurach wywozowych nie mają w zasadzie dla zainteresowanych stron żadnej wartości: zgłoszenie uproszczone, pozwalające na pominięcie części danych w zgłoszeniu celnym, za to wymagające „obrobienia” deklaracji przez organy celne oraz odprawa scentralizowana, dostępna wyłącznie dla posiadaczy statusu AEO i również wymagająca zaangażowania funkcjonariuszy celnych.

Podkreślmy to: od grudnia 2023 r. każde zgłoszenie celne do procedury wywozu będzie musiało zostać zaakceptowane przez funkcjonariusza celnego.

O ile ktoś w KAS nie wpadnie na genialny pomysł, jak z tego pata wybrnąć, sposób dokonywania odpraw celnych w wywozie zostanie cofnięty w czasie do pierwszej połowy lat 90-tych XX-go wieku, kiedy to jeszcze procedury uproszczone były w Polsce rozwiązaniem zupełnie nieznanym.

Co nas może czekać ?

Na początek musimy w tym miejscu zastrzec, że przestajemy w tym momencie operować konkretnymi liczbami, ponieważ dane statystyczne dotyczące działań organów celnych w Polsce nie są obecnie powszechnie dostępne. Dawno, dawno temu, informacje tego typu były publikowane w „Kompendium statystycznym Służby Celnej”, które po raz ostatni ukazało się w roku 2016, a dotyczyło lat 2011-2015. Co było potem i co jest teraz, to możemy jedynie ekstrapolować na podstawie wcześniejszych danych oraz informacji przekazywanych półgębkiem tu i ówdzie przez niedyskretnych urzędników i funkcjonariuszy. Tak, czy owak, możemy aktualnie szacować, iż polskie organy celne rejestrują w ciągu roku około czterech milionów zgłoszeń celnych do procedur wywozowych (tj. do procedur: 10, 11, 21, 22, 23, 31). W roku 2015 stosunek zgłoszeń celnych dokonywanych w procedurze uproszczonej w stosunku do procedury standardowej wynosił 61% do 39%, czyli na pięć wywozowych zgłoszeń celnych, trzy były dokonywane w procedurze uproszczonej, a dwa w standardowej. Odnosząc te proporcje do 4 milionów zgłoszeń celnych, otrzymamy około 2,4 mln zgłoszeń w uproszczeniach versus 1,6 mln zgłoszeń obrabianych obecnie przez funkcjonariuszy celnych w procedurze standardowej.

I komu to przeszkadzało…

Organy KAS będą zatem musiały za rok z kawałkiem zmierzyć się ze 150-procentowym wzrostem ilości zgłoszeń celnych do procedur wywozowych, które przyjdzie im dodatkowo przerabiać w stosunku do dnia dzisiejszego. Już sam ten fakt wydaje się być porażający, jeśli weźmiemy pod uwagę, że nie jest planowane jakieś spektakularne wzmocnienie kadrowe organów celnych. Należy jednak uwzględnić jeszcze inne aspekty. Wewnętrzne oddziały celne oraz tzw. CUDO („centra urzędowe dokonywania odpraw celnych”), poza nielicznymi wyjątkami nie pracują bynajmniej 365 dni w roku, 24 godziny na dobę. Wielkopolskie CUDO pracuje np. jedynie w dni powszednie od 7.30 do 15.30 – i jak to się ma do potrzeb eksporterów ?

Ducha nie gaście!

Branża celna doskonale zdaje sobie sprawę z ogromnego zagrożenia, które niesie ze sobą, na pozór niewinna zmiana jednego systemu obsługi zgłoszeń celnych na inny. Polska Izba Spedycji i Logistyki zwróciła się więc do Departamentu Ceł Ministerstwa Finansów z prośbą o stanowisko polskich organów celnych w tej sprawie. W odpowiedzi, w piśmie nr DC7.8813.68.2022 z dnia 24.08.2022 r., Departament Ceł zapewnił Izbę, iż „zagadnienie dotyczące zmiany realizacji pozwoleń na wpis do rejestru zgłaszającego w wywozie, po końcu okresu przejściowego, jest nam znane. Zdajemy sobie sprawę z problemów, które mogą powstać wraz z wygaśnięciem obecnie obowiązujących pozwoleń na wpis do rejestru zgłaszającego w procedurach wywozowych. Dlatego pracujemy nad koncepcją rozwiązań, które będą satysfakcjonujące dla środowiska eksporterów. Poinformujemy o wynikach naszych prac, jak tylko zostaną one ukończone”.

Nie zazdrościmy pracownikom Departamentu Ceł tej roboty. W Brukseli setki często niestety oderwanych od rzeczywistości „urzędników” pracowało nad zmianą tych przepisów, a przecież „co jeden głupi zepsuje albo zrobi, to dziesięciu mądrych nie naprawi i nie pojmie”. Czy aby nasze Ministerstwo Finansów dysponuje odpowiednimi zasobami kadrowymi, aby zachować proporcje określone przez Zbigniewa Nienackiego ?

Zainteresowanych pogłębieniem wiedzy w temacie procedur uproszczonych odsyłamy do innego artykułu naszego eksperta https://rusak.pl/procedury-uproszczone

INFORMACJA OPUBLIKOWANA PO POWSTANIU ARTYKUŁU:
W dniu 28.11.2022 odbyło się w Warszawie spotkanie przedstawicieli Departamentu Ceł oraz Polskiej Izby Spedycji i Logistyki (PISiL), na którym przekazana została informacja, iż możliwość realizacji odpraw celnych w procedurze uproszczonej w wywozie zostanie prawdopodobnie wydłużona do 31.12.2024 r.

Poleć ten artykuł:

Polecamy